Bitwa pod Kątami 1512

Bitwa pod Kątami
14. 10. 1512 r.

Przełom XV i XVI w. to czas pełen niepokojów związanych ze zmianami własnościowymi1 i wyznaniowymi na Śląsku, a także lata znacznego osłabienia autorytetu władzy królewskiej.2 Wydarzenia tego okresu nie ominęły też Kątów. Kilkanaście lat po tym jak miasto i okręg kątecki stały się własnością diecezji wrocławskiej( 1474 r.), miała tu miejsce bitwa między wojskami księstwa wrocławskiego, a wojskami księcia Bartłomieja z Ziębic (Bartholomäus von Münsterberg ). Władcy księstwa ziębickiego byli uważani za zwolenników Jana Husa, a bitwa pod Kątami nie była ich pierwszą potyczką z wojskiem biskupstwa wrocławskiego. Książę Bartłomiej3 ,powszechnie uważany za przebiegłego i zuchwałego, bez skrupułów wykorzystywał istniejącą sytuację polityczną. Łupił nie tylko sąsiadów, ale też coraz częściej wybierał się nawet na wyprawy rozbójnicze do Czech i Polski. Ze szczególną uwagą obserwował rosnącą potęgę Wrocławia, która dla niego i jego księstwa stawała się coraz bardziej groźną. Wiosną 1512 r. książę Bartłomiej splądrował i zniszczył mnóstwo miast i wsi, które należały do miasta Wrocławia, a kilka folwarków leżących blisko niego podpalił. Po tych wyczynach wrocławska rada i kuria wypowiedziała mu wojnę. Wysłała ona 400 piechurów i 60 jeźdźców konnych przeciwko księciu. Wrocławscy żołnierze byli wyposażeni w najlepszą broń owego czasu i byli bardzo dobrze wyszkoleni. Zakwaterowali się w kąteckim zamku, który był twierdzą, otoczoną silnymi murami. Dnia 13.10.1512 r. książę Bartłomiej wraz z 600 żołnierzami pieszymi i 350 jeźdźcami stanął pod murami kąteckiej warowni, a mając tak zdecydowaną przewagę, zdecydował się na szturm. Mimo tego, jego atak został odparty. Obrońcy uciekli się jednak do fortelu, i z zaskoczenia o 10 w nocy wyszli z zamku, rozpoczynając bitwę. Bezpośrednio pod jego murami zaatakowali niczego niespodziewające się książęce wojska. Miała tam miejsce okropna i zaciekła bitwa, z której, po trzygodzinnej walce, wrocławianie wyszli jako zwycięzcy. Po ich stronie zginął tylko jeden człowiek4, a ziębicki książę stracił większą część swoich żołnierzy. Wrocławianie zdobyli jako łup między innymi dwa sztandary. Kronikarze odnotowali, że jeden z nich jeszcze w 1586 r. wisiał w kościele św. Elżbiety, a drugi przechowywany był w kościele św. Magdaleny we Wrocławiu. Pamięć o tym wydarzeniu wśród miejscowej ludności zachowała się przez kilka stuleci w formie powiedzenia:

Herzog Barthel ohne Land hat ihm ‚s (sich ‚s) Maul vor Kanth verbrannt.
Książę Bartłomiej bez kraju sparzył sobie język pod Kątami

Zamek kątecki spłonął w 1624 r. i nigdy nie został odbudowany. Pod koniec 1820 r. ruiny zamku i przyległe tereny zostały sprzedane kompani piwowarskiej.5 Część kamienia z zamku i murów obronnych została wykorzystana przy budowie piwnic domu restauracyjnego, dzisiaj G.O.K.i.S. Na dziedzińcu zamkowym powstała letnia restauracja, tzw. „Colonade”,obecnie zaplecze. W połowie XIX w. tereny przynależne do zamku, tzn. stawy, łąki i las, sprzedano miastu Kąty, a fosę zasypano.

Ruiny Kąteckiego zamku na mapie z 1871r.

Jako jeden z powodów, który doprowadził do bitwy pod Kątami, przytaczana jest następująca historia. Otóż ok. 1478 r. jeden z członków znanego i poważanego rodu patrycjuszy wrocławskich, niejaki Jan Rintfleich wybrał się w interesach do Płocka w Polsce. Zatrzymał się tam w karczmie, w której, na jego nieszczęście, ukradziono mu 500 dukatów. Sprawcę oczywiście szybko złapano i owe dukaty odzyskano, a złodziejem okazał się być karczmarz. Za czyn ten sąd płocki skazał go na śmierć przez powieszenie. I tu zaczęły się kłopoty owego Rintfleicha. Okazało się, że w Płocku i najbliższych miastach nie było kata. A według obowiązującego ówcześnie w Polsce prawa magdeburskiego w takiej sytuacji wyrok na skazańcu musiał wykonać sam oskarżyciel, czyli Rintfleich. W razie odmowy, role się zmieniały i skazaniec musiał wykonać ów wyrok na oskarżycielu. Wrocławski kupiec wykręcał się jednak od wykonania owej roboty katowskiej, bo rola ta pozbawiła go możliwości piastowania urzędowych funkcji, a w opinii ogółu czyniła człowiekiem niegodnym, pozbawionym honoru i szacunku. Ponieważ wszystkie jego prośby o zwolnienie z tego obowiązku zostały przez sądy odrzucone, odwołał się aż do polskiego króla w Krakowie. Zgodził on się z argumentami Rintfleicha i zaświadczył, iż tylko najwyższa konieczność pod groźbą surowej kary zmusiła go do takiego postępowania. Jednak wrocławscy rajcy i ławnicy potępiali niegodną i niehonorową ich zdaniem postawę swojego członka, odmawiając z nim, a także z jego synem dalszej współpracy. Zachowanie radnych nie podobało się królowi czeskiemu, do którego Wrocław w owym czasie należał, a których mimo licznych upomnień, nie mógł nakłonić do zmiany stanowiska. Zniecierpliwiony owym postępowaniem nałożył na Wrocław karę w wysokości 100 marek czystego srebra. Ponieważ miasto nie kwapiło się z zapłatą, tytuł egzekucyjny trafił w końcu do księcia Bartłomieja z Ziębic. W taki to sposób miał on uzyskać pretekst do rabunków i napadów na wrocławskie dobra, co skończyło się dla niego klęską pod Kątami.

 

Bitwa pod Kątami na tzw. notgeldzie wyemitowanym przez magistrat w latach 20-tych.

 

Na podstawie „Kreiskalenders Nneumarkt für das Jahre 1929” str.94.

 

opr. Jerzy Grenda

 

 


1 Śląsk był przez kilka lat pod panowaniem polskim.
2 Spór pomiędzy królem czeskim, polskim i węgierskim.
3 Był wnukiem króla czeskiego, Jerzego z Podiebradu.
4 Niejaki Kreczmar, radny ze Środy Śl.
wg innych źródeł ów zabity nazywał się Vitze.
5 Browary rodziny Preuss.